Rozpoczął się mecz w pierwszej połowie Waldek grał kompletnie rozkojarzony każde jego podanie było nie celne no może po za tymi które trafiały do przeciwnika w takich momentach zastanawiałam się czy Waldek aby na pewno założył na ten mecz odpowiednią koszule może powinien grać dzisiaj w stroju drożyny z warszawy ? Pierwsza połowa zakończyła się porażka dla wks-u 0:1 miałam tylko cichą nadzieje że trener Lewy zaprowadzi porządek i w drugiej połowie wyjdą zmotywowani i w pełni skupieni Jednak nie mogłam zostawić tej sprawy tylko i wyłącznie mojej nadziei pomyślałam że koro mam taką możliwość zejść do szatni moich ulubieńców wykorzystam ją . Siostrę zostawiłam na trybunach pod pretekstem że idę do toalety gdy udało mi się dotrzeć pod drzwi szatni dobiegał z niej ostry i głośny krzyk wiedziałam że trener Lewy mnie nie zawiódł gdy chciałam niepostrzeżenie wymknąć się na trybuny za plecami usłyszałam trzask drzwi obracając się zobaczyłam Waldka Sobotę ,Sebastiana Mile i Sylwestra Patejuka którzy szli ze spuszczonymi głowami wyglądali jak małe dzieci którym ktoś zabrał cukierka ... wchodząc po schodach tak aby owa trójka mnie nie zauważyła oczywiście jak to ja musiałam sie potknąć i spaś ze schodów podnosząc głowę zauważyłam biegnącego do mnie Waldka W tamtym momęcie nie zastanawiałam się czy nic mi nie jest tylko czy chłopaki widzieli całe zdarzenie czy tylko to jak już leżałam na ziemi.
-Nic ci się nie stało ? zapytał wystraszony brunet
-Yyyy chyba nie tylko tyłek mnie boli zamiast współczucia usłyszałam śmiech ,rozbawionym głosem zapytał -Pomóc ci wejść na górę bo widzę że nie radzisz sobie za schodami .W jednym momencie oboje zaczęliśmy się śmiać mimo że nie powinno mi być do śmiechu miałam tak obitą pupę że zastanawiałam się przez ile nie będę mogła na niej siedzieć
-Poradzę sobie odpowiedziałam szybko -tylko pomóż mi wstać .Kiedy już stałam na nogach Waldek zapytał
-Powiec mi co ty tu właściwie robisz ?
- Yyyy..... Chcąc szybko wyjść z opresji odpowiedziałam
-Przyszłam ci powiedzieć żebyś zaczął lepiej grać bo jak przegramy ten mecz to ...
-To ? złapał mnie za słowo Walduś
- To... Na dzisiejszy spacer pójdziesz sam. po wypowiedzianych słowach miałam ochotę zapaść się pod ziemie zastanawiałam sie co ja wogule gadam ale w jego obecności mój rozum "wychodził na spacer,,
-Czyżby to był szantaż ? zapytał
-Oczywiście że ....Tak .w tym moęcie poczułam jak wladek łapie mnie za rękę
-Chodz załatwię ci miejsce dla Vip-ów żebyś mi czasami nie uciekła jak nie daj Boże przegramy
Stawiałam opór bo wiedziałam że na trybunach siedzi moja siostra która na mnie czeka
-Ale na trybunach siedzi Paulina
-Duża już się poradzi sobie
zastanawiałam się czy jemu nigdy ten uśmiech nie schodzi z twarzy ? ale trzeba mu przyznać że uśmiech ma prześliczny z zamyślenia wyrwał mnie buziak policzek oczy o mało nie wyszły mi z orbit jak mawiała moja babcia
-Przepraszam ale nie mogłem sie oprzeć
a ja nadal stałam jak zahipnotyzowana jedynym słowem na jakie mnie było stać to
-OK
Waldek zatrzymał przechodzącego obok Przemka
-Słuchaj mam prośbę zaprowadził byś Darie na ławkę rezerwowych ? Kaziu bez problemu sie zgodził
Kurde zawsze marzyłam o tym żeby być tak blisko rozgrywanego meczu z osłupienia wyrwał mnie wiwatujący tłum i zobaczyłam ze w moją stronę biegnie Waldek do głowy przyszła mi tylko jedna myśl ze to on zdobył bramkę nie myliłam się Gdy podbiegł do mnie usłyszałam
-To dla ciebie mam nadzieje że już nie uciekniesz ?
-Zobaczymy wykrzyczałam jeszcze jedna bramka dla nas i masz to jak w banku że jak skoczy sie mecz będę tu na ciebie czekać nie oczekiwanie dostałam szybkiego buziaka w usta
-Co to było zapytałam ?
-Buziak odpowiedział jak gdyby nic sie nie stało i pobiegł grać dalej
Rozdział cudny. :) Czekam na nn ;p
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : http://przygoda-w-dortmundzie.blogspot.com/